Proponują Ci 1000 euro premii, ale za to Twój kolega z zespołu traci pracę co wybierasz?

Wczoraj obejrzałam film „Dwa dni, jedna noc”, i to in właśnie zainspirował mnie do napisania tego postu… Czy pieniądze sprawiły, że inni nas nie obchodzą, że liczy się tylko nasze dobro?

„Sandra ma jeden weekend, by przekonać kolegów do zrezygnowania z premii 
i tym samym zachować swoją posadę.”

                                           

Film mnie poruszył, momentami aż wywoływał u mnie złość, bo wiem, że ludzie potrafią być tacy jak przestawili to twórcy tego filmu. Sandra tak nazywa się główna bohaterka, po walce z  depresją wraca do pracy, ale dowiaduje się, że jej kierownik dostrzega, że bez niej zespół świetnie sobie radzi. Daje im do wyboru 1000 euro premii lub zostanie koleżanki w zespole. Praktycznie nikt nie staje w obronie młodej kobiety,która ma na utrzymaniu dwójkę dzieci. Decydują, że ma odejść, by zyskać premie.
Kobieta się załamuje, ale ma wspaniałego męża i przyjaciółkę, którzy motywują ją do walki. Mąż namawia ją by odwiedziła każdego współpracownika i porozmawiała z nimi. Jest to dla niej prawdziwa walka. Zbiera w sobie siły i wyrusza porozmawiać z ludźmi. Ich reakcje są różne, nie będę ich tu zdradzać, bo może ktoś zechce obejrzeć film. 
Zakończenia też nie zdradzę.
Film nie jest genialny, nie ma w nim akcji, jest bardzo specyficzny, ale ja lubię takie filmy.
Ale nie o samym filmie chciałam dziś pisać.
Nie mogłam w nocy zasnąć i zaczęłam rozmyślać, czy np.: budowa tarasu jest ważniejsza od drugiego człowieka? Czy można by spokojnie odpoczywać na tym tarasie widząc, że ktoś właśnie teraz przez naszą chciwość może nie ma jak nakarmić dzieci?
Co z naszym sumieniem?
Mamy je jeszcze? A może niektórzy nauczyli żyć się bez niego?
Jesteśmy słabi, że ulegamy pokusą?
Wiadomo, że 1000 euro to niezły zastrzyk gotówki, ale czy można je wydawać nie myśląc o osobie, którą skrzywdziliśmy?
Czy można budować własne szczęście na czyimś nieszczęściu?
Myślę, że nie zawsze działamy z premedytacją, nie raz wybieramy źle, bo się zagubiliśmy…
Czasem ciężko jest wybrać to co słuszne, czasem pragnie się czegoś tak bardzo, że nie potrafimy ocenić jakie to przyniesie konsekwencje. 
Każdy z nas dokonał złych wyborów…
Nie wszystko można naprawić, ale przecież uczymy się na błędach.
A Wy co byście wybrali? Premie czy zostanie w zespole koleżanki/kolegi? 

Podobne wpisy

Podziel się:
  • Także oglądałam ten film.
    Zapraszam na NOWY POST. Zachęcam również do poklikania w linki oraz banery. To dla mnie ważne, mogę się jakoś odwdzięczyć 🙂

  • Viv

    To co napiszę, będzie bardzo smutne, ale jestem przekonana, że 99% ludzi nawet przez moment by się nie zastanawiało, lecz wyciągnęło ręce po kasę… Nawet więcej – jestem pewna, że jeszcze kilka miesięcy temu moi "koledzy" z pracy tak właśnie by postąpili ze mną. Tylko ciekawe, kto by wtedy orał jak dziki wół… Dzięki Bogu, teraz mogę już gdybać, bo mam to szczęśliwie za sobą 🙂
    Dola, postawiłaś pytanie trafione w punkt, zbieżne z moim osobistym zdaniem. Otóż nie, nie da się budować własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu. Każdy, kto myśli inaczej, jest w błędzie. A wyrządzona innym krzywda prędzej czy później do niego wróci – niezależnie od płaszczyzny życia, na jakiej się jej dopuścił.
    Cieplutko Cię pozdrawiam 🙂 :*

    • pnk

      Masz rację wielu wybrało by premię, bo co tam ich drugi człowiek obchodzi … Masz 100 % racji Kochana we wszystkim 🙂
      Ściskam gorąco :* 🙂

  • Dziękuję za polecenie dobrego filmu, z chęcią go obejrzę. Nie wiem jak bym postąpiła w takiej sytuacji, trudny wybór, bardzo trudny.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/

    • pnk

      Myślę, że całe nasze życie to jeden trudny wybór 🙂 Pozdrawiam

  • Niestety mamy w społeczeństwie wielu egoistów, którzy siebie i swoje sprawy stawiają na pierwszym miejscu i myślę, że sporo ludzi niestety sięgnęłoby po tą premię. Ale z drugiej strony to społeczeństwo egoistów skądś się wzięło, bywa nieraz, że ktoś jest pomocny, myśli najpierw o innych a dopiero potem o sobie ale parę razy dostanie za to po głowie np. gdy postawi czyjeś szczęście ponad swoje np. pomoże koleżance z pracy a ta za jakiś czas wygryzie go z jego miejsca pracy i po paru takich sytuacjach sam staje się egoistą, który w przyszłości będzie dbał przede wszystkim o własny los czym skrzywdzi osobę, która doceniłaby pomoc.
    Ja jestem w sytuacji, gdzie np. takie 1000 euro pozbawiłoby mnie paru problemów finansowych, ale jestem osobą, która nie potrafi budować własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu, nie potrafiłabym żyć ze świadomością, że moje parę problemow mniej to parę problemow więcej dla kogoś innego.

    • pnk

      Bardzo dobrze to ujęłaś, niektórzy po prostu zostali wychowani na egoistów. Znam takie przypadki, każdy ma swoje sumienie. Kiedyś ktoś nas rozliczy.
      Pozdrawiam

  • Pingback: Ulubieńcy miesiąca: lipiec – Podróż na księżyc()