Lubię brzydkich facetów. O tym jak zabiliśmy romantyzm.

Świat zwariował. Faceci się malują jak baby. Rzeźbią mięśnie, wciskają tyłki w ciasne rurki, smarują się kremami przeciwzmarszczkowymi, biegają na solarium… No tak, przecież dziś liczy się wygląd. Po co komu uczucia?

A gdzie romantycy? Ci prawdziwi? Mówiący „zakochałem się”, a nie rzucający „mam fajną pannę”?
Jakby była pączkiem z cukierni za rogiem. Gdzie Ci faceci, dla których odległość nie była przeszkodą, którzy umieli czekać na miłość swojego życia. Którzy pragnęli mieć rodzinę i dom, ciepły i szczęśliwy?

Co poszło nie tak? Dlaczego dziś dla mężczyzn i nie tylko dla nich, romantyzm równa się kolacja w restauracji i kupowanie bukietu z 50. róż, im większy tym bardziej romantyczny? Dlaczego zapomnieli, że bycie romantykiem różni się od bycia romantycznym? Żadna kolacja, żaden prezent czy bukiet róż to nie to… Czy nie piękniejsze jest gdy facet łapie Cię za rękę i tak po prostu mówi „kocham cię”? Dlaczego wtedy nie ma dreszczy, łez szczęścia. Zapomniałam, przecież tego nie da się uwiecznić na fotce by móc chwalić się na Instagramie, by koleżanki dostały białej gorączki z zazdrości.

Zabiliśmy romantyzm. Wyhodowaliśmy konsumpcjonizm. Przetworzyliśmy uczucia na biznes. Nie liczy się jakość, ważna jest ilość, a dowodem jej są prezenty, kwiaty i czekoladki.

Jesteśmy ślepcami, często decydujemy się na związki, bez miłości. Pakujemy się w relację z ludźmi, którzy odpowiadają nam fizycznie, przy których czujemy się dobrze albo  zostajemy przy kimś z powody „wpadki”. A nie szukamy bratniej duszy. Takiej, która nie pozwoliłaby nam rezygnować z marzeń, która rozumiałaby co czujesz, akceptowała to jakim się jest. Dlaczego z tego rezygnujemy? Wygoda, lenistwo? Czy strach przed samotnością, pcha nas w związki, które nie mają prawa bytu. Czy naprawdę jesteś szczęśliwa żyjąc obok kogoś, a nie z kimś? Czy nie masz czasem dość niezrozumienia? Czy to co Cię trzyma przy nim to miłość, a może przyzwyczajenie lub brak odwagi by coś zmienić? Dlaczego teraz małżeństwa tak szybko się rozpadają? Bo nie pasujemy do siebie, poznajemy się dopiero po fakcie, gdy już jest „dupa zimna”. Oczy nam się otwierają i okazuje się, że wyszliśmy za kogoś kto teraz wydaje nam się straszy, a przecież było tak słodko. A to wszystko dlatego, że nie zważamy na uczucia, jaramy się uroczą otoczką, bo przecież jest fajnie. Potem złudzenie, że przecież „go zmienię” znika. I tkwisz w związku z alkoholikiem i on nie niszczy siebie, on ma wyjebane. Niszczy ciebie i to piękno, które jest w tobie, które doceniłby ktoś inny, ale nie dałaś mu szansy, bo był brzydki.

Dlaczego pociąg fizyczny stał się ważniejszy? Czy naprawdę liczy się wygląd? Czy opinia kogoś ma decydować o naszym szczęściu? Szukamy ideałów z przerobionych zdjęć, bo przecież o uczuciach nikt nie mówi. Szukamy czegoś czego nie ma, budzimy się z ręką w nocniku, sami lub w związku, od którego chcielibyśmy uciec. Nauczyliśmy się, że jak coś się popsuje można to wymienić, nie trzeba naprawiać. Dlatego tak mało jest dobranych par, które naprawdę łączy miłość. I nie ma już par jak za czasów naszych rodziców czy dziadków. Mało, które małżeństwo doczeka 30, rocznicy ślubu. Przecież wszystko ważniejsze jest od miłości. Z drugiej strony może im szybciej wkraczamy w związki  małżeńskie tym szybciej tracimy szansę na właściwego partnera? Bo co można wiedzieć o życiu mając 20. lat? Wtedy nie wiesz kim chcesz być, ani jak widzisz się za 10 lat… To skąd masz wiedzieć czy osoba, której mówisz  sakramentalne „tak” jest tą właściwą?

Bywa tak, że tak bardzo pragniemy miłości. Tak strasznie potrzebujemy kochać i być kochanym, że lecimy jak ćmy do ognia. I niszczymy siebie, przez kolejny związek który się rozpadł. Wpadamy w depresję, zalewamy smutek wódką, a żal przykrywamy popiołem z fajek.

Dlatego uroda jest czymś ulotnym, mija jak młodość. Ważniejsze jest serce mężczyzny. I to czy za 30 lat będzie chciał nadal być przy mnie gdy wyjdą mi zmarszczki na czole, a cycki opadną. Dlatego najpiękniejszymi komplementami jakimi facet może obdarować kobietę, to nie te dotyczące jej fryzury, figury czy sukienki, ale te w których docenia twój gust i twoje zdolności. Nie ma nic piękniejszego niż usłyszeć „:że jest się na propsie” z powodu muzyki jakiej się słucha, zaradności, czy ulubionych książek, filmów…

Podobne wpisy

Podziel się:
  • Pięknie to napisałaś. I to fakt, tego się nie da uwiecznić na instagamie, to się ma zapisane głęboko w sercu 🙂

    • Dziękuję! Niestety teraz twarde dyski sa ważniejsze niż serce…

  • Świat biegnie do przodu… to co kiedyś było ważne i stanowiło priorytet we współczesnym świecie nie ma prawa bytu… Dla mnie jest to to nie zrozumiałe.. tak jak napisałaś uroda przemija, a to jacy jesteśmy faktycznie nigdy nie minie… Kiedyś normą było siedzenie przy świecy, bez prądu, przy 2 lub 3 kanałach w tv, a obecnie ta sama sytuacja jest klęską żywiołową… To co dla nas było i jest romantyczne, pewnie dla młodszych pokoleń nie jest… Nasze wyobrażenia o własnej rodzinie, miłości z pewnością nie są tożsame z ludźmi, którzy właśnie dorastają… Myślę, że każdy tego pragnie, ale dla każdego znaczy to coś innego… Pozdrawiam cieplutko :*

    • Życzę Ci by Wasza miłość kochana, trwała wiecznie 🙂

  • Patrycja Czubak

    Świetny tekst, w zupełności się z nim zgadzam. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Ja sama kiedyś rezygnowałam z miłości, bo bałam się opinii innych. Na szczęście wydoroślałam. Mi też podobają się mężczyźni z zarostem, potężni z nieładem na głowie, w końcu to my jesteśmy tą płcią piękną, to my mamy wyglądać, oni powinni odpowiadać za nasze bezpieczeństwo. Niestety za niedługo będziemy mogły sobie zaśpiewać „gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi tacy?” Obecnie role się odwróciły, kobiety dążą do naturalności, a mężczyźni do tego by być jak model z okładki.

    • Coś w tym jest, przestałam farbować włosy, nie biegam do kosmetyczki więc dziwnie bym się czuła gdyby mój facet to robił. Ale taki świat, nie zatrzymamy już tego.

  • Wbrew tytułowi nie wydaje mi się, żeby romantyzm miał aż tak dużo wspólnego z obecnym kanonem urody… 🙂 Natomiast na pewno współczesne czasy dostarczają nam tylu rozpraszaczy, że łatwo się w tym zagubić i stracić to, co najważniejsze, z oczu.

    • Tytuł wynika z tego, że lubię brzydkich facetów, naprawdę 😉 i tylko oni kojarzą mi się z romantyzmem. Ale niestety gubimy się i to coraz bardziej 🙁

  • To jest chyba znak czasów niestety..:/
    Nie wiem czy to przez rozwój internetu, dziwne autorytety, chęć życia szybko, teraz, najlepiej, jajajaj..ale tak się zrobiło i to jest smutne.

    • Tak jakoś wyszło. Internet z książką i młodych zasze wygra. Strach pomyśleć co to będzie dalej.

  • Świat pędzi w nieznanym kierunku, ludzie wciąż szukają nowych doznań i wyzwań. Ale po czasie przychodzi refleksja że te wartości opisane w szkolnych lekturach warto pielęgnować. Romantyzm ogrzewa serce jak ogień w kominku zmarzniete ręce. Ja też nie lubię malowanych facetow.

    • Pięknie to odpisałaś! Widać, że romantyzm w Tobie nie zginął.

      • Staram się podtrzymać ten wątły płomyczek 🙂 żartuje od urodzenia jestem niepoprawną romantyczką

        • Z tym się człowiek rodzi i umiera 😉 przeznaczenia nie oszukasz ;D

  • Jak to możliwe, że tak świetny tekst umknął mojej uwadze? Chyba paskudny FB sobie ze mną pogrywa… Dola mam jedną prośbę – więcej takich przemyśleń, to jest bardzo dobre! <3

    • Nie wiem co tej fb sobie myśli! Masz to jak w banku, będę pisała 🙂