Jedna noc może wszystko zmienić.

Piątkowy wieczór, wracam do domu po pracy. Jestem zmęczona i ledwie widzę na oczy. Oglądam portale społecznościowe i pojawia się wiadomość od „niego”. Oglądam profil – hmm, przystojniak z klasą myślę sobie. Odpisuje mu, nie wiedząc jakie konsekwencje będzie miał ten jeden krok. Krótka rozmowa i szybka decyzja „tak, chcę”, nawet nie wiem kiedy dzwoni do swojego kolegi. Pamiętam wszystko jak przez mgłę. Ciężko jest mi poskładać tamte chwile w jakąś sensowną całość, taką by to miało ręce i nogi. Czuje się dziwnie, nad ranem dopiero dociera do mnie to co się stało. Jestem przerażona, a jednocześnie podekscytowana. W głowie mam tylko jedno „co teraz”?

Jedna noc może wszystko zmienić, może stać się dosłownie wszystko. I stało się, a właściwe to coś się zrodziło. Chociaż do teraz nie do końca w to wierzę i wydaje mi się, że to jakiś sen. Czy nie tego w końcu pragnęłam? W życiu każdej kobiety przychodzi czas gdy postanawia coś zmienić, fryzurę, styl, ginekologa, a nawet partnera. Czuje, że ten z którym jest teraz to nie to, że stoi w miejscu i się nie rozwija, że oczekuje czegoś więcej. Więc gdy czuje się gotowa, bierze sprawy w swoje ręce, pakuje się i odchodzi. Z resztą w życiu każdego człowieka przychodzi czas kiedy postanawia wyruszyć w podróż, przeżyć coś i tak dalej, a jeśli jest blogerem to przychodzi dzień,  w którym musi podjąć decyzję, ważną decyzję. Czy dalej chce stać w miejscy, czy się rozwijać.

No i przyszła kolej na mnie. Czasu na podjęcie decyzji nie było wiele, pytanie padło konkretne – chcesz? Zgodziłam się i oto widzicie efekt. Zrobiłam krok do przodu. Wielki, w sumie to można powiedzieć, że to skok nad przepaścią. To nie tylko zmiana platformy, domeny i tak dalej. To zmiana mojego myślenia o blogowaniu, to już nie tylko hobby, zabawa, pasja. Teraz to coś więcej, co prowadzić będzie do dalszego rozwoju. Dalej czeka mnie praca nad stylem, szlifowanie zdolności ale teraz już będzie łatwiej.

 

Czasem musi ktoś cie kopnąć. 

A właściwe to wytargać za uszy i potem podać rękę, i pomóc. Odrzucanie pomocy to największa głupota jaką do tej pory robiłam. Nawet Batman zrozumiał w pewnym momencie, że trzeba czasem skorzystać z pomocy, że nie można wiecznie samemu walczyć. Tak i ja zgodziłam się na propozycje z jaką przyszedł do mnie Daniel z bloga HellOffice. To on, krótko i konkretnie przedstawił mi ofertę, propozycję czy formę pomocy. Zwał jak zwał. Mniejsza o to, facet przeczytał jakieś moje posty na blogu i stwierdził, że warto mi pomóc, bo umiem pisać, bo bije ode mnie jakaś niesamowita energia, że widać, że to co robię jest szczerze, nie dla fejmu. Oddał mnie w ręce Karola z bloga Kosą po patelni, który zajął się sprawami technicznymi. Zrobił tego bloga, od podstaw, w dodatku bezinteresownie. Poświęcił swój czas, by pomóc mi się rozwinąć, by w końcu przestała być tylko pseudoblogerką ale stała się prawdziwym blogerem. Panowie wyjaśnili mi co i jak, przeprowadzili przez wszystkie zmiany, zwrócili uwagę na rzeczy ważne. Pokazali jak zrobić to i owo. Zrobili wszystko, bym odnalazła się w tym dziwnym świecie własnych domen, profesjonalnych blogów. W ten sposób dołączyłam do grona, które zrzesza takich blogerów jak ja. Tu wyłazi mój egoizm, bo przecież należę do grupy BlogiKot, nie zapytałam nikogo z nich o zdanie, sama zdecydowałam, że skoro mam taką możliwość to nie mogę patrzeć na innych, muszę wykorzystać daną mi szansę. Nie wiem czy teraz nie podrapią pazurami i nie wykopią z ciepłego miejsca przy kaloryferze.

 

Czasem musisz zaufać i uwierzyć.

Do tej pory byłam wycofana, nieufnie podchodziłam do ludzi, a w ich propozycje nie wierzyłam. Noo, bo jak to możliwe, że ktoś od tak może chcieć coś dla mnie zrobić i nie wystawi potem rachunku? Ludzie rzadko bywają altruistami. W moim życiu sporo się zmienia od kilku miesięcy, a to za sprawą Jakuba Koisza, którego debiutancka powieść „#Yolo”, zaczęła mnie inspirować. On sam zrobił w moje głowie sporo dobrego, za co jestem mu wdzięczna, bo to on zapoczątkował zmiany, które widać. Uświadomił mnie i coś we mnie zmienił. Moje myślenie. Nie wiem czy powinnam to pisać, nie wiem czy on sobie tego życzy. Robię to by mu podziękować. Potrzebowałam tego impulsu, bo sama nie wierzyłam w swoje zdolności. Gdy czytasz pod swoim postem komentarz od osoby, której książę opisujesz „Nie przestawaj pisać Dziewczyno”. To uświadamiasz sobie, że nie możesz przestać, skoro ktoś coś w tobie dostrzegł, to warto to kontynuować. Takich osób jak Kuba ostatnio jest coraz więcej, chociażby kilka dni temu, podczas rozmowy przez telefon znajomy czytał mi moje posty, a jego reakcje sprawiły, że jeszcze bardziej chce mi się pisać. Nie boję się już, że ktoś mnie nie zrozumie, nie spinam się by być kontrowersyjna, mi to wychodzi naturalnie, ja nie szukam sensacji. Zależy mi na szczerości. Na każdego obserwującego czy lajka na fp, zapracowałam i mam zamiar pracować dalej.

 

Więc teraz oficjalnie przedstawiam Wam mojego nowego bloga, a raczej starego po metamorfozie totalnej. Dlatego liczę, że zostaniecie ze mną, że cieszą Was zmiany i jaracie się tak samo jak ja. Koniecznie powiedzcie mi co myślicie, czy się Wam podoba? Sama wciąż jestem w szoku i badam grunt. Uczę się obsługi i tak dalej. Czeka mnie sporo pracy, nie przeraża mnie to. Wymagania teraz są większe, traktuje to jednak jak wyzwanie, przygodę.

Jedno jest pewne, będę pisać.

 

 

 

Podobne wpisy

Podziel się: