Introwertycy to potwory z kanałów?

 

Introwertycy…

Wiesz kim są introwertycy? Odkąd dowiedziałam się, że jestem intro, staram się poznawać to zagadnienie, by lepiej zrozumieć siebie. Poruszałam już ten temat na blogu tutaj i tutaj. Jednak wciąż czuję, że wiele osób nie ma pojęcia o tym, że jest coś takiego jak introwersja. To ważne, bez tej wiedzy trudniej jest się nam zrozumieć. To doprowadza do wielu nieporozumień, których można by uniknąć. Wystarczyłoby gdyby społeczeństwo było uświadomione, że ludzi dzieli się na ekstrawertyków i introwertyków. Trzeba o tym edukować. Tak samo jak o tym, że po wyjściu z toalety trzeba myć ręce. Jak odróżnić jednych od drugich oraz o co w ogóle chodzi. Wiedzieliby, co kieruje intro, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Nie byłoby niepotrzebnego żalu, że ktoś kogoś olewa. Najważniejsze to: introwertykami się rodzimy, to nie kwestia wyboru.

Ostatnio podczas video-czatu ze znajomym introwertykiem poruszaliśmy wiele tematów. Głównie dzieliliśmy się swoimi odczuciami, oboje jesteśmy oburzeni powielanymi mitami na nasz temat. Najdziwniejsze, że sami introwertyczni to robią. Ściśle trzymają się wyczytanych gdzieś regułek i nie dopuszczają do siebie, że nie zawsze wygląda to tak samo. Każdy z nas jest inny. Całe szczęście nie wszyscy pozostają ograniczeni przez wypisane podpunkty. Postanowiłam o tym napisać, zainspirowała  mnie rozmowa z nim i utwierdziła, że nie tylko ja tak czuje.

Introwertycy są aspołeczni? 

Trzeba pamiętać, że bycie introwertycznym, a aspołecznym to dwie osobne sprawy. Wmawianie, że jesteśmy nieśmiali, zamknięci na ludzi, to głupota. Oczywiście nie rwiemy się do ludzi tak łatwo jak ekstrawertycy. Lubimy towarzystwo (czasem), nie kryjemy się w kanałach jak szczury. Nieprawdą jest też to, że intro trzymają się tylko z innymi introwertycznymi.

Aspołeczny to człowiek nieangażujący się w sprawy innych ludzi i nieuczestniczący w życiu społecznym. Prościej mówiąc, osoba izolująca się od społeczeństwa, która nie czuje potrzeby lub odczuwa strach przed obcowaniem z innymi.

Rozmawiając ze znajomym, podzieliliśmy się tym co zaobserwowaliśmy. Mamy bardzo podobne spostrzeżenia. Jednym z nich jest to, że opisywani jesteśmy jakbyśmy byli szczurami z kanałów. Wiele osób podtrzymuje, że introwertyk się izoluje, boi się ludzi, unika z nimi kontaktu. Tak nie jest, niewielu jest skrajnych introwertyków. O tym również warto pamiętać. Dlatego nieprawdą jest, że siedzimy pozamykani w domach i nie chcemy obcować z innymi. To nie introwertyzm, to aspołeczność.  Wmawiają nam fobie społeczne, chociaż ekstrawertyków również dotykają.

 

„Introwertyzm jest zasadniczo typem temperamentu. Nie jest równoznaczny z nieśmiałością lub separowaniem się od ludzi i nie stanowi patologii. Nie jest również zestawem cech, które można zmienić. Natomiast, możesz się nauczyć żyć z nim, zamiast przeciw niemu. Najbardziej charakterystyczną cechą introwertyków jest ich źródło „zasilania”. Introwertycy czerpią energię z  wewnętrznego  świata uczuć, idei i wrażeń. Są osobami oszczędzającymi energię. Łatwo dochodzi u nich do „przeładowania”bodźcami pochodzącymi ze świata zewnętrznego., a wówczas doświadczają uczucia, że „tego już za wiele”. Powoduje to u nich apatię lub zniecierpliwienie. W związku z tym powinni ograniczyć swoje kontakty towarzyskie, żeby się nie wyczerpać. Jednak jednocześnie nie mogą zapominać o zachowaniu właściwej proporcji pomiędzy czasem spędzonym samotnie i poza domem, żeby nie stracić rozmaitych możliwości i nie zniszczyć związków z innymi ludźmi. Osoby introwertyczne, które dbają o swoją równowagę energetyczną, cechuje wytrwałość oraz zdolność do niezależnego myślenia, głębokiej koncentracji i twórczej pracy.” – Marti Olsen Laney

 

Introwertycy to borsuki?

Mam dla Was ciekawostkę, sama się o niej dowiedziałam stosunkowo niedawno. Stale poszukuję informacji, staram się rozwijać i pracować nad sobą. Synonimem do słowa introwertyczny jest borsukowaty (ponury, skryty, lubiący samotność). Jest ich znacznie więcej: bojaźliwy, dziki, apatyczny, samotniczy, obojętny, wyniosły, zamknięty, pozbawiony nadziei. Znalazłam ich jeszcze kilkanaście. Wszystkie pesymistyczne, kojarzące się z czymś złym, smutnym. To przykre moim zdaniem, bo jeśli chodzi o ekstrawertyków, to sprawa wygląda inaczej. Uwaga lista leci: ciepły, otwarty, naturalny, przyjemny, sympatyczny. Same pozytywy. Jak to możliwie? Skąd te skojarzenia? Należy zmienić to myślenie.

Jednak mają nas za zwierzęta? Czyli nie ma dla nas ratunku i na nic zdadzą się tłumaczenia. Dobra, dramatyzuje trochę specjalnie. Chce Wam w ten sposób pokazać, że introwertycy nadal są niezrozumiani. Nie jesteśmy przecież wiecznymi smutasami, nie trwamy w samotności, jak ekstrawertycy poszukujemy partnerów, miłości, zakładamy rodziny. Po prostu różnimy się od ekstrawertyków, których szybciej dostrzega się w tłumie, ponieważ emanują energią.

Z intro tak nie jest. Nie pokazujemy wszystkiego, nie potrzebujemy tego. Jesteśmy po prostu inni. Często się nas nie docenia. Świat podobno stworzony jest dla ekstrawertyków, jednak nasze istnienie również ma sens. Jesteśmy sobie potrzebni, różnorodność jest potrzebna. Trzeba być otwartym, poznawać innych i przede wszystkim rozmawiać ze sobą.

„W przeciwieństwie do ekstrawertyków, którzy prezentują swoją osobowość jak na dłoni, introwertycy zazwyczaj zatrzymują to, co w nich najlepsze, dla siebie. W kontakcie z ekstrawertykiem od razu widzisz, z kim masz do czynienia. W przypadku introwertyka możesz dostrzec tylko część jego osobowości. Jej najcenniejsze i najbardziej godne zaufania elementy niekoniecznie są ujawniane przed światem zewnętrznym. Potrzeba czasu, zaufania i szczególnych okoliczności, żeby zaczęli się otwierać przed tobą.” – Marti Olsen Laney

 

Różni nas wiele. Jednak możemy ze sobą żyć, pod warunkiem, że będziemy siebie rozumieć. Intro i ekstra mają tak samo wady i zalety. Jesteśmy tylko ludźmi. Żadne z nas nie jest lepsze, ani gorsze. Nie będę zagłębiała się w temat, bo materiału wystarczyłoby na książkę. Powstała jedna, która w naprawdę ciekawy sposób obrazuje czym jest introwertyzm, kim są ekstrawertycy. Polecam Wam „Introwertyzm to zaleta” – Marti Olsen Laney. Świetna pozycja dla wszystkich. Jednym pozwoli zaakceptować swój temperament, pokaże, że nie jesteśmy gorsi. Ekstrawertykom zaś pomoże nas lepiej poznać i zrozumieć.

 

Drodzy znajomi, nie introwertycy

Ten post chciałabym by dotarł głównie do moich znajomych. Z myślą o nich piszę i otwieram się przed ludźmi. Mam nadzieje, że to pomoże im zrozumieć moje zachowanie. Często zdarzają się sytuację, które wyprowadzają ich z równowagi, nie ogarniają tego co się ze mną dzieje. Czasem się gniewają. Zdaję sobie z tego sprawę. Wynika to z nieświadomości czym jest introwertyzm.

Jestem normalna, tak na początku. Jestem jedynie introwertyczką. To oznacza, że potrzebuje czasu sam na sam. Dlaczego? Aby pozyskać energię, czepię ją w przeciwieństwie do ekstrawertyków z świata wewnętrznego, czyli marzeń czy uczuć. Ekstrawertyczni zaś ze świata zewnętrznego, muszą być wśród ludzi, by czuć się dobrze. Ja mam inaczej, lubię posiedzieć sama ze sobą i porozmyślać. Lubię też spędzać czas w towarzystwie, żebyście nie wyciągnęli wniosków, że jestem odludkiem.

Sprawa wygląda tak, że przed każdą imprezą, wyjazdem, spotkaniem. Mam wątpliwości, waham się, czuję niepewność. Najchętniej bym nie poszła. Jednak jak już było wspomniane, równowaga jest ważna i wychodzić trzeba do ludzi. Nie da się inaczej żyć. Chociaż marzy mi się czasem wyjechać na odludzie. W tłumie, czy poza domem za dużo jest dla mnie bodźców. Czuję się przytłoczona i zmęczona nadmiarem. Potrzebuje chwili tylko dla siebie.

Kolejną ważną kwestią są moje fochy. Znajomi często oskarżają mnie o to, że się focham. Nie wiem jak to wygląda z ich perspektywy. Ja wiem, że się mylą. Kiedy przebywamy razem, rozmawiamy, jest głośno, jedno przekrzykuje drugie, wyśmiewamy się, czasem ktoś krzyknie. Wysiadam, wyłączam się. Muszę zabrać myśli, ochłonąć. Najlepiej gdzieś na uboczu, jeśli nie ma takiej możliwości, po prostu milczę. Nie mam focha. Jestem wrażliwa i krzyk, czy bezustanna krytyka dotyka mnie głęboko.

 

Wyśmiewają nas, bo nas nie znają

Nie lubię gadać o pogodzie i nie daje się poznać od tak. Zanim nazwę kogoś przyjacielem, muszę komuś naprawdę zaufać. Jestem powściągliwa jeśli chodzi o okazywanie uczuć. Moje największe zalety na pierwszy rzut oka nie są zauważalne. Mogę wydawać się nudna, zwyczajna. Jednak skrywam w sobie talenty, ciepło, ciekawą osobowość. Warto też wiedzieć, że introwertyczni pod wpływem stresu reagują znacznie wolniej, jednak są świetnymi słuchaczami.

Mówią, że jesteśmy leniwi i powolni – leniwce. Otóż nie, nie jesteśmy leniuchami, chociaż można nas za tak odbierać. Jest nam ciężko się zmobilizować, mamy masę planów. Z ich realizacją już gorzej, ponieważ to wymaga zaangażowania, a skoro z rozpoczęciem ciężko to reszta automatycznie leży. Powolni też nie jesteśmy z własnej winy, to jedna z cech naszego temperamentu, odpowiada za to nasz układ nerwowy.

Śmieją się czasem, że nie umiem się wysłowić i mam sklerozę. Introwertyczni korzystają z pamięci długotrwałej. Dlatego czasem uciekają nam słowa, nie potrafimy odnaleźć odpowiedniego. Pojawia się uczucie pustki w głowie. Kolejnym problemem jest niezapamiętywanie twarzy i imion, o nazwiskach już nie ma co wspominać. Potrafię spędzić z kimś wieczór, kogo znam od dłuższego czasu z widzenia. Następnego dnia próbując o nim opowiedzieć za cholerę nie jarzę jak miał na imię, daje takie, które mi się kojarzy z tą postacią. No i znajomi, oczywiście śmieszki, docinki, że jak tak można. To przykre zwłaszcza gdy zdarza się to często.

 

Introwertycy powinni nad sobą pracować

Introwertyzm wpływa też np. na to jakimi jesteśmy kierowcami, kiedy jeździmy sami jest fajnie. Skupiamy się na tym. Jednak gdy mamy pasażerów, którzy wiercą się, gadają, krytykują – rozprasza nas to naprawdę mocno. Można nad tym pracować, w pewnym momencie przestajesz zwracać uwagę na obecnych ludzi i robisz to co masz do zrobienia.

Nienawidzimy rozpraszania, wyrywania nas ze stanu skupienia – dźwięk telefonu może być dla nas przekleństwem. To prawda, że stresują nas rozmowy przez telefon. Długo odkładamy moment, w którym wykonamy połączenie. A jednak wspomniałam na początku o video – czacie, jak to możliwe? Rozmawiam coraz częściej przez telefon. Wynika to z pracy nad sobą, nie można się zamykać, trzeba kontaktować się z ludźmi. Nie lubimy być w centrum zainteresowania, nie pociągają nas ludzie, którzy wymagają ciągłej uwagi – zabierają nam energię. Można jednak nauczyć się ich znosić.

 

Introwertycy też mają zalety

Opowiedziałam o trudnościach, problemach i rzeczach, z którymi musimy się zmagać. Mamy jednak też zalety, za które i tak nie jesteśmy doceniani. Świetni z nas słuchacze, jesteśmy cierpliwi i ciekawi uczuć innych. Znacznie łatwiej się skupiamy, przez co potrafimy sumiennie wykonywać obowiązki. Pracujemy bez względu czy ktoś nas chwali czy nie. Nie potrzebujemy uwagi jak ekstrawertycy, których pochwały napędzają. Mamy niewiele zainteresowań, jednak w każde się zagłębiamy. Lubimy o nich mówić, przekazywać zdobytą wiedzę. Dużo rozmyślamy, co sprawia, że jesteśmy bardziej wyrozumiali. Doszukujemy się w ludziach nie tylko zła.

Jesteśmy też bardzo kreatywnymi osobowościami, lubimy tworzyć. Potrzebujemy jednak do tego ciszy i spokoju. Wspaniali z nas przyjaciele, szefowie, ponieważ jesteśmy ostrożniejsi, nie lubimy podejmować niepotrzebnego ryzyka. Jesteśmy cisi, bardziej refleksyjni, nieufni co sprawia, że trudniej nami manipulować, nie pędzimy za tłumem. Jesteśmy indywidualistami.

 

Podsumowując 

Introwertyzm i ekstrawertyzm to temperament, nie żadna patologia, czy schorzenie psychiczne. Zarówno jedni jak i drudzy tacy się rodzą, nie wybierają sobie kim chcą być. Skrajny introwertyzm, czy ekstrawertyzm, to rzadkość. Częściej spotyka się ludzi mający mieszankę cech obu temperamentów. Możemy pracować nad sobą, co powoduje, że potrafimy się przystosować. Jednak nie zmienimy się diametralnie. Pracujemy wolniej, ale dobrze. Nie jesteśmy dziwakami, jesteśmy tylko inni. Świat ekstrawertyków jest dla nas przesycony, za szybki, nie nadążamy. Jednak się nie poddajemy. Lubimy zarówno intro jak i ekstrawertyków. Nie otaczamy się i nie tworzymy sekt, po prostu czasem potrzebujemy drugiego introwertycznego człowieka, by zrozumiał co czujemy. Ważne dla nas są uczucia, potrzeba przebywania sam na sam.

Spotkaliście się już z określeniem introwertyzm? Macie wśród znajomych takie osoby? Czy po tym wpisie dostrzegacie ich obok siebie, a może lepiej rozumiecie? Jeśli macie jakieś pytania, może coś Was ciekawi, a ja o tym nie wspomniałam to śmiało pytajcie – odpowiem.

Ucieszy mnie jeśli udostępnicie ten post dalej. Zajrzyjcie do mnie na Facebooku – Dola 

 

Podobne wpisy

Podziel się: